poniedziałek, 9 sierpnia 2010

do szuflady marsz...


Tym razem projekt niezrealizowany. Moje prace zostały uznane za zbyt trudne i za mało "popularne". Nie zobaczycie ich więc w książce o muzyce dla 5- i 6-latków, ale możecie obejrzeć je tu. Szkoda, że tylko tu. A może ktoś ma ochotę na książkę z "trudnymi" ilustracjami? Proszę się zgłaszać - zapraszam!



tu Dydko w 3 postaciach - w książce zmienia się a to w zwykłego chłopca, a to w dorosłego pana




tu z wodnicą Majką, koleżanką, a poniżej znów przykadowe rozkładówki:



tu dwa obrazki z inną wersją bohaterów

(rozmawiają, czym jest barwa w muzyce)


No i co będzie?

8 komentarzy:

Adam Pękalski pisze...

Współczuję. Szkoda, bo bardzo fajne ilustracje.
Boję się pomyśleć, jakie to są te "trafiające do szerszej publiczności".

Daniel de Latour pisze...

Nie martw się, na pewno chodziło im o to, że są trudne do narysowania :)
Obrazki kapitalnie grają z tekstem i idealnie do niego pasują. Instytuncja powinna się ugryźć w dupę, napluć sobie w brodę i przez siedem lat chodzić z oplutą. Przez grzeczność nie pytam kto ona zacz.

kawainka pisze...

Obrazki bardzo fajne. Wspomniana instytucja chyba dawno nie była w księgarni i nie wie co się dzieje w książce dla dzieci.

maddlenie pisze...

coś niedobrego się dzieje u nas z pojęciem misji publicznej... A swoją drogą twoje obrazki Marianno są dla mnie ,,child friendly";) więc nie rozumiem tego ,,za trudne"...

Marianna Oklejak pisze...

Dziękuję za życzliwe wpisy - jednak pożera mnie frustracja, że najlepsze prace trafiają do kosza na wieki. Może powinnam zrobić specjalny wpis poświecony ich pamięci.

Marta Bilecka pisze...

Również jestem pod wrażeniem...podjętej przez instytucję decyzji. To jest coś BEZ NAZWY.

Fryderyk pisze...

Droga Pani Marianno!
Przez całe życie patrzę jak lądują w koszu, nie zostają zauważone, są źle oceniane, błędnie interpretowane, świetnie wyceniane aż na kilka groszy, zupełnie obojętne, wyśmiewane, pogardzane, niszczone świadomie, manipulowane... itd.

Mimo tego...

B.L.O.G. pisze...

No myślę, że ten co odrzucił gryzie pazury i już wie, że strzelił sobie w stopę.
Też to kiedyś usłyszałam, może to ta sama pani hi hi...